środa, 12 stycznia 2011

Iza Kuna „Klara”


Izabela Kuna: aktorka, celebrytka, a teraz pisarka. Czy ta literatura jest jednak dla mnie?
Tytułowa bohaterka jest trochę rozhisteryzowana. Ma dziwnego kota, żonatego kochanka, zakręconych przyjaciół i matkę z fobią. Kot chce psychotropa, kochanek nie odchodzi od żony, przyjaciółka głupieje, przyjaciel odkrywa swą orientacje, a matka ma obsesją śmierci. Czy nie za dużo tych dziwactw??
Nie jest to książka z konkretnym zakończeniem. W sumie to nie ma tu też początku i rozwinięcia. Całość to dialogi pomiędzy główną bohaterką, a towarzystwem, które ją otacza.

Mam wrażenie, że książka KRZYCZY. Dialogi krótkie, pełne wykrzykników, jakby „podniesionego tonu”. Zaletą jest , że nie tylko to o czym rozmawiają bohaterzy, a jak oni to robią, oddaje atmosferę życia Klary. Szkoda tylko, że jej życie jest pełne chaosu i brutalności. Przekleństwa są tu na porządku dziennym.
„-Mam to samo, Piotr. Tak mi się chce pierdolić, że nie wiem”
„-Ała! Ja pierdolę, Aleks! Gdzie się tego nauczyłeś? wypuść go! No wypuść, bo mi nasra”
To takie wyrwane fragmenty, ale dla mnie idealnie oddające styl.

Gdzieś przeczytałam, że książkę trzeba sobie dawkować, po kilka rozdziałów dziennie. Dobrze, że już na początku zastosowałam tą metodę, bo bym ją odłożyła po kilku rozdziałach. A tak kilka historyjek dziennie i skończyłam ten bełkot.
Bełkot dla mnie. Za to w „Bluszczu” przeczytałam :
”A jednak zanurzyłam się w odrealniony, nieprzeciętnie kosmiczny świat Klary. Rechotałam, kiedy tytułowa bohaterka prowadziła rozmowy z matką, rechotałam, gdy jej kot neurotyk domagał się przeciw lękowego xanaxu…”. Czyli komuś (Izabela Szolc) się podobało.

Książkę wszyscy chwalą za nowatorski styl. Odważną literaturę. I zgadzam się z tym. Jednak sama chyba czego innego oczekiwałam, inny styl lubię, dlatego moje odczucia są właśnie takie.
Na zakończenie moje ulubione zdanie, określające człowieka w niedzielę:
„Taki rozmemłany człowiek jak kupa gówna”. Coś w tym jest.


Wydawnictwo: Świat Książki
Moja Ocena: 2/6



2 komentarze:

Anonimowy pisze...

popieram

Daria pisze...

popieram